bez sensu prowadzic bloga.....

powiedziala psycholozka.....

po czym po 2 minutach dodala, ze to moze byc ciekawe, patrzac na to, ze strony psychologa.... a ze ostatnio we mnie jakims dziwnym sposobem baaardzo latwo podnosi sie poziom agresji....troche mnie to podirytowalo...... taka autoterapia (o ile nie pomylilem pojec)... i w cale nie wydaje mi sie to bez sensu....

fajnie tak

wykopac plytke DVD z napisem "mjuz reszta (stare)". Moj stary jak swiat katalog z muzyka. Starocie takie jak Varius Manx - Emu, muza z Leona Zawodowca, muza sciagnieta dla Natalii, Kawalki sciagniete po przedostatnich Bieszczadach, Jimmi Xendrix ukradziony zabolowi i Muzyka z Helikoptera w ogniu od siki. Toz to tyle z tym wszystkim wspomnien, ze az sie lezka kreci. :|

caly jestem polamany

po tym paintballu wczorajszym. Zajebiscie bylo. Dzisiaj przez zakwasy ledwo moge chodzic :/

jak to sie mowi

Na forum, na ktorym ostatnio bywam (dosc czesto nawet) - added after "some time" (jakims czasie - w wolnym tlumaczeniu) - : ona chyba nie ma w sobie tego czegos... Przynajmniej z mojej perspektywy to tak wygladalo....

fajne...

cialo to nie wszystko.... I w ogole to czasem sobie mysle, coby sobie blog.iwinski.org na czolo przykleic... Coby wszyscy wiedzieli co sobie na ich temat mysle... Pod wplywem alkoholu i bez...

paintball dzisiejszy

Okazal sie zajebista zabawa. Po wszystkim tradycyjnie umowilismy sie na piwo...Na 20... Po czym chwilke po 7 wyciagnal mnie spod prysznica tel. Ona - ze jada prosto do baru. Co mialem zrobic - powiedzialem ze zaraz bede. Szybko szybko, i 20 min pozniej bylem w barze. Siedze teraz kurwa sam jak palec przy piwie piszac ta notke. Dzwonilem - "jestesmy u nookiego. Tylko sie wykapie i przyjdziemy." Ciekawe kto to tym razem sa my i czy ona sie czasem nie wykapie z nim. Czyzby dzisiaj padlo na nookiego? Kurwa - mam leb zjebany. Nic nie bylo. Spalismy ze soba raz. Do niczego nie doszlo. A ja chyba jestem zajebiscie zazdrosny. Fajna jest. Zwlaszcza po tym jak to dzisiaj korzystnie wygladala na polu paintballowym. Ciekaw jestem jak to z nia jest naprawde. I po co sie na mnie co chwile gapi - no chyb ze mi sie tak tylko wydaje. Wlasnie przyszli.

zabawa w wojne

i to taka konkretna.... sie szykuje w niedziele. W koncu udalo nam sie zebrac ekipe (calkiem spora) na paintball'a. Tam jedziemy.
Juz sie nie moge doczekac.

To nie bedzie dobry dzien.

I to wcale nie z uwagi na niewielka dawke wypitego wczoraj alkoholu. Nie moglem przez Nia spac. Spedzilem wczoraj chyba zbyt duzo czasu w jej towarzystwie. Jak zaczarowany - budzilem sie co chwilke z jedna mysla w glowie. Niezbyt dobrze wrozy tez samo zjawisko, ktorego z reszta bardzo nie lubie - kiedy to patrze na zegarek ze swiadomoscia, ze to srodek nocy a tu okazuje sie, ze budzik da o sobie znak nie dalej niz za 10 min. O tym, ze nie ma netu i pisze ta notke na telefonie juz nie wspomne :/ cale to uczucie w zwiazku z tym wszystkim nie nalezy w ogole do przyjemnych.

dupa

nie ma sie co kompromitowac... twardym trzeba byc nie mietkim.... pomimo aktualnego stezenia alkoholu we krwi... nie bede slal do nie zadnych sesemesow o tym jak to dzisiaj korzystnie wygladala i o tym jakie to wrazenie robia na mnie za kazdym razem jej oczy ..... gdyby chciala sie odezwac - juz by to dawno temu zrobila..... poza tym (a chcialem pisac "no chyba ze") mozliwe ze sie wlasnie sypie z kims tam.....nie ze mna tym razem..... nie wnikam....
pozdro - iw

pierwsza oficjalna wzmianka o urlopie

wlasciwie to tylko idea urlopowa mi zaswitala w glowie....


potrzebuje wziac 8 dni urlopu (dwunastogodzinnych) coby tak naprawde sie urlopowac ok 25 dni :)

no i jezeli szefu nie bedzie mial zadnych sprzeciwow - zalapie sie na jesien linuksowa :) hehe - a to dobiero byloby fajne.

szkoda tylko ze juz dwa dniu urlopu zaklepalem na zupelnie inny termin i z reszta to roznie moze byc :/

konkretnie planowany termin niech pozostanie tajemnica :)

ja?

ja nie mam w sobie zadnej osobowosci.... tym bardziej takiej, ktora moglaby zaciekawic kogokolwiek...zwlaszcza przypadkowo spotkana kobiete.....


:(

kurwa....

kobieto zainteresowana byciem przyszla zona informatyka.... tudziez tylko goscia, ktory chcialby byc kiedys adminem z prawdziwego zdarzenia.......do ciebie kierowana jest ta notka chyba ....

znajdziesz mnie prawda ??

hehe - tak na odczepne

do Polski

pojechac mi sie chce wlasnie w chwili obecnej.... nie wiem - cos mnie naszlo.... moze nie tyle do Polski co do znajomych i rodziny.... chocby i na chwile.... jeszcze 3 minuty temu nic mi nie bylo... moze za 3 minuty mi przejdzie... nie wiem co sie dzieje... dolina jakas w kazdym razie - tak z sekundy na sekunde... bez glebszej przyczyny... moze jakos podswiadomie cos mi zadzialalo.... moze to ze zmeczenia... moze to z braku alkoholu :)

Zara powinno byc ok

emocje opadly

juz troche. Sie nie ma co dziwic - minelo juz kilka godzin.

Juz pisze o co chodzi.
No wiec wczoraj byl Krosny Ireneusz :) - dal rade. Po drodze z Krosnego zjadlem w koncu jakis obiad po czym wpadl kumpel. Bo mu "laptop nie wstaje i tylko czarny kursor mruga w lewym narozniku". Spedzilem chwile nad przywroceniem MBR-a po czym sie okazalo ze "file HAL.DLL is missing or corrupted, reinstall system first". No to heja - wymyslilem, ze moze sprobuje po prostu pozyczyc ten plik z innego komputera. Znalazlem inny komputer, znalazlem plik, coby bylo najszybciej wyslalem go do siebie na maila. Zalogowalem sie do gmaila z knopixa odpalonego na tym dziwnym laptopie i nagle..... jebz.... NTFS.... a ja sobie z nim srednio radze z poziomu linux-a :/ ......

ale tak to jest.... nie na darmo na kartce od producent jak wol jest napisane coby sobie na samym poczatku plytke recovery zrobic ..... jak to sie mowi - madry polak po szkodzie.....

wracajac jednak do dzisiejszego poranka..... sie zasiedzialem wczoraj troche..... i troche ciezko mi sie wstawalo..... nienawidze siebie za to :/ ... znowu mialem swietny plan zeby sobie pospac jeszcze chwilke.... budzik o 30 min do przodu - bo przeciez moge wyjsc 30 min pozniej i zamiast na autobus pojsc po taksowke.... co tam. Troche sie jednak dzisiaj zdziwilem. Pierwsze miejsce parkingowe wogole nie zrobilo na mnie wrazenia. Nie raz sie przeciez zdazalo, ze po obu strona glownej ulicy miasta nie stala zadna taxa. Poszedlem wiec obok dworca autobusowego. I tu sie dopiero troche zaniepokoilem. Nie dla tego, ze stal tylko jeden samochod. Troche na mnie wrazenie zrobila informacja, ktora ten gosc mian na szybie - "NATIONAL STRIKE". Pewnie, ze zapytalem, odeslal mnie do najblizszej bazy taksowkarskiej. Szkoda tylko, ze jedna strajkowala a dwie pozostale kazaly czekac 30 min. Doliczajac conajmniej dodatkowe 30 min na wyrwanie sie z centrum na gorke do fabryki wychodzi ponad godzina.
Tym oto sposobem zziajany i lekko upocony o godzinie 8.30 dotarlem autonogami do roboty. Na szczescie szef raczej niczego nie zauwazyl - bo biorac pod uwage to, ze wczoraj urwalem sie wczesniej o godzinke mogly by byc dymy.


Dosypianiu dodatkowych minut tylko po to zeby pozniej wszysto biegiem robic mowimy stanowcze nie !!!!