emocje opadly

juz troche. Sie nie ma co dziwic - minelo juz kilka godzin.

Juz pisze o co chodzi.
No wiec wczoraj byl Krosny Ireneusz :) - dal rade. Po drodze z Krosnego zjadlem w koncu jakis obiad po czym wpadl kumpel. Bo mu "laptop nie wstaje i tylko czarny kursor mruga w lewym narozniku". Spedzilem chwile nad przywroceniem MBR-a po czym sie okazalo ze "file HAL.DLL is missing or corrupted, reinstall system first". No to heja - wymyslilem, ze moze sprobuje po prostu pozyczyc ten plik z innego komputera. Znalazlem inny komputer, znalazlem plik, coby bylo najszybciej wyslalem go do siebie na maila. Zalogowalem sie do gmaila z knopixa odpalonego na tym dziwnym laptopie i nagle..... jebz.... NTFS.... a ja sobie z nim srednio radze z poziomu linux-a :/ ......

ale tak to jest.... nie na darmo na kartce od producent jak wol jest napisane coby sobie na samym poczatku plytke recovery zrobic ..... jak to sie mowi - madry polak po szkodzie.....

wracajac jednak do dzisiejszego poranka..... sie zasiedzialem wczoraj troche..... i troche ciezko mi sie wstawalo..... nienawidze siebie za to :/ ... znowu mialem swietny plan zeby sobie pospac jeszcze chwilke.... budzik o 30 min do przodu - bo przeciez moge wyjsc 30 min pozniej i zamiast na autobus pojsc po taksowke.... co tam. Troche sie jednak dzisiaj zdziwilem. Pierwsze miejsce parkingowe wogole nie zrobilo na mnie wrazenia. Nie raz sie przeciez zdazalo, ze po obu strona glownej ulicy miasta nie stala zadna taxa. Poszedlem wiec obok dworca autobusowego. I tu sie dopiero troche zaniepokoilem. Nie dla tego, ze stal tylko jeden samochod. Troche na mnie wrazenie zrobila informacja, ktora ten gosc mian na szybie - "NATIONAL STRIKE". Pewnie, ze zapytalem, odeslal mnie do najblizszej bazy taksowkarskiej. Szkoda tylko, ze jedna strajkowala a dwie pozostale kazaly czekac 30 min. Doliczajac conajmniej dodatkowe 30 min na wyrwanie sie z centrum na gorke do fabryki wychodzi ponad godzina.
Tym oto sposobem zziajany i lekko upocony o godzinie 8.30 dotarlem autonogami do roboty. Na szczescie szef raczej niczego nie zauwazyl - bo biorac pod uwage to, ze wczoraj urwalem sie wczesniej o godzinke mogly by byc dymy.


Dosypianiu dodatkowych minut tylko po to zeby pozniej wszysto biegiem robic mowimy stanowcze nie !!!!

KOMENTARZE:

DODAJ KOMENTARZ: