zlosliwosc rzeczy martwych
raz na dluuugi czas nachodzi mnie ochota na napisanie notki – a jogger akurat jak nigdy odmawia posluszenstwa…. co prawda nie z jego winy.
Bylem wczoraj na jednej z linii produkcyjnych w robocie, chwilke musialem poczekac bo akurat sie jakis skryt wykonywal. Obok lezal jakis empecz, chyba sony. Biegam sobie po tytulach do przodu, nagle jeb…. Human – Slonce moje. To sobie puscilem…...
Czas radzi sobie ze wszystkim…. i to chyba cale szczescie, ze tak sie dzieje… z czasem czlowiek z wielu swoich dziwnych stanow daje sie wyleczyc… czsem popasc w inny…. jeszcze glebszy…. i znowu sie z niego wyleczyc…. z czasem takie dziwnosci jak te od „slonce moje” przestaja bolec i zaczynaja byc tylko pozytywnym wspomnieniem, z usmiechami nawet. I nikt poza Toba nie zdaje sobie sprawy, ze to nie jest taka zwykla piosenka.
A z Kasia caaaalkiem pozytywnie do przodu :) hehe. Przynajmniej tak mi sie wydaje. :D
Pomijajac akcje jak ta, ktora miala miejsce 2 minuty temu – kiedy to zjebalem mega artystycznie. :/
Bedzie dobrze! Mam nadzieje :)

a jak ma być inaczej, jak nie dobrze? :-)
nie pamiętam, kiedy u Ciebie było tak optymistycznie :
) cieszę się :)