Irlandzka Bankowosc elektroniczna sucks

„No tak – przeciez jest weekend i komputery tez maja dzis wolne” – pomyslal sobie iwi pewnego niedzielnego popoludnia, wklikujac sie w szczegoly operacji wykonywanych na koncie. „Przeciez przelew zlecony w piatek rano ciagle widnieje z dopiska „pending”, wiec to pewnie dlatego mam jeszcze tyle pieniedzy na koncie. Ciekawe co by sie stalo, kiedy np podczas sobotnich zakupow zuzylbym troszke wiecej.”

I te kilka dni pomiedzy kliknieciem w „splac zadluzenie” a faktyczym splaceniem karty kredytowej. Bo przeciez tam po drugiej stronie serwera, telegrafista musi najpierw przeczytac co sie stalo, szybko przetelegrafowac informacje do innego pomieszczenia, z ktorego wychodzi nastepnie pan przelewacz i przelewa te pieniadze z jednego miejsca na inne. Coby nie sprawialo mu to wiele trudnosci pojemnik, ktorego uzywa do tego przelewania nie jest zbyt wielki, coby sie czasem z niego cos nie wylalo zupelnie przypadkowo. To nic, ze to ciagle jeden i ten sam bank.
Osobiscie znam taka historie, podczas ktorej pan przelewacz chyba byl lekko zchorowany i musial przenosic te pieniadze cent po cencie, bo zajelo mu to ponad tydzien. Oczywiscie nie mam tutaj na mysli kwoty rzedu kilku milionow euro.

No przeciez paranoja.

KOMENTARZE:

DODAJ KOMENTARZ: