praca, dom, praca, szkola, dom
Wszystko to w proporcjach praca 50%, szkola 35%, dom 15%.
Mniej wiecej w ten sposob wyglada ostatnio moj harmonogram zajec :/
Nic wiec dziwnego, ze moja osobista druga polowka narzeka na brak wspolnie spedzanego czasu. Stopien zaawansowania tego problemu urosl juz do tego stopnia, ze planuje Ona powrot do Kraju celem zaoszczedzenia kilku chwil mojego dnia na jakies inne czynnosci.
O znajomych juz nawet nie wspominam – bo Ci juz dawno zaprzestali mnie informowac o jakichkolwiek „iwentach” integracyjno-rozrywkowych.
Na nowym stanowisku w pracy – calkiem jest przyjemnie. Okolo 8 rano wchodze do firmy....... BANG ...... i jest 16.30 – czas wychodzic. A zaleglosci urosly juz do takiego poziomu, ze zaczynaja okupowac juz druga szuflade mojego biurka. Ze nie wspomne o wszystkich tych „not urgent” zadaniach, wylegujacych sie na biurku w oczekiwaniu wolnej chwili, coby sie nimi zajac „tak przy okazji”.
Gdzie te czasy, kiedy ze spokojem mozna bylo przyjsc rano, wypic kawe, przebrnac przez wszystkie wiadomosci greader’owe i dopiero zajac sie praca.
Co do samego greadera – mam takie dziwne wrazenie, ze podczas projektowania, uwzgledniono sytuacje takich osobnikow jak ja – i celowo zatrzymano licznik nieprzeczytanych wiadomosci na 1000+..... bo i po co irytowac jeszcze bardziej biednych, zarobionych czytaczy. Codziennie mowie sobie, ze pewnego dnia przebrne przez wszystkie te pogrubione pozycje i zmienie ich status na „przeczytane” – niestety – mam takie dziwne przeczucie, ze zblizam sie wielkimi krokami do czynnosci pt „oznacz wszystkie jako przeczytane” :/ ..... A przeciez tak bardzo chce przez to wszystko przebrnac, coby sie nie zmarnowalo.
Welcome to the real world, czy ja po prostu jestem slaby z planowania czasu ??
PS
zastanawiam sie nad dodaniem nowej, DOMYSLNEJ kategorii postow….. narzekanie czy jakos tak podobnie brzmiaco….

już chciałam krzyczeć, że nowych notek nie ma (bo jako stały odwiedzacz, odwiedzam stale ;-))
to JEST real world… bo ja też się z niczym nie wyrabiam ;-)