Czasem jest mi wstyd za innych

Ja naprawde ciesze sie, ze jestem z kraju, z ktorego jestem. Z bardzo wielu powodow. Jest jednak kilka takich momentow kiedy robi mi sie wstyd za innych i az chce mi sie zapasc pod ziemie. Jedna z takich sytuacji ma miejsce za kazdym razem kiedy lece do Polski, moment przed wejsciem na poklad. Ja nie wymagam od wszystkich znajomosci angielskiego czy cos w tym rodzaju, ale jak pani przy bramce gestykuluje w ktora strone sie ustawiac to chyba wypadaloby sie dostosowac co nie? Normalni ludzie nie ustawiaja sie dokladnie tam gdzie strzalki pokazuja po to, zeby reszta burakow mogla sie od drugiej strony jak bydlo wepchnac pod same drzwi. Jak mnie to strasznie irytuje. Przeciez miejsc nie zabraknie a jak jeden z drugim akurat nie usiadzie pod oknem to chyba swiat sie nie zawali co? Nieznajomosc jezyka niewiele ma tu do rzeczy i to w ogole nie jest powod do tego, zeby taka babke pod bramka totalnie zignorowac. Tak sie tez sklada, ze matka z malenkim dzieckiem na rekach przeciskajaca sie do przodu ma akurat pierwszenstwo wejscia na poklad i zasranym obowiazkiem kazdego jest jej przepuszczenie, a nie – jeszcze wieksza barykada – bo gdzie sie wredna pchac bedzie. Nie rozumiem tez, po co ten zryw pod bramke na 50 minut przed pojawieniem sie jakiejkolwiek osoby z obslugi lotu. Przeciez na bilecie jest jak wol napisane o ktorej godzinie zaczyna sie wpuszczanie na poklad. Nie wiem, moze przesadzam, moze czegos poprostu nie rozumiem ale takie wlasnie sytuacje az wzbudzaja we mnie agresje i naprawde robi mi sie wstyd za to, ze jestem z tego samego kraju co te wszystkowiedzace, lokciami rozpychajace sie pepki swiata. Troche kultury – az chce sie powiedziec.

KOMENTARZE:

dobeer | 18 lutego 2009, 00:40:51

Też tak myślałem, że w ten sposób robimy tylko my – polacy, aż razu pewnego leciałem z Dublina do Brukseli i oglądałem podobne sceny przy mojej bramce i tej po sąsiedzku z której oczekujący mieli lecieć do Sztokholmu.
Najwyraźniej, na lotniskach, dogoniliśmy europę już tak dawno, że nie zauważyłeś tego szegółu ;)

lambchop | 18 lutego 2009, 00:59:28

To tak działa nie tylko w samolocie, ale we wszelkiej komunikacji i różnych kolejkach, dlatego zawsze wszędzie wsiadam ostatni. Nieważne czy to samolot, czy MPK czy PKS. Z samolotem jest o tyle dobrze, że można sobie usiąść i przeczekać, aż wszyscy się stratują pchając do wejścia.
Najgorsze jest to, że nawet nie dadzą matkom z dziećmi i niepełnosprawnym się przepchać.
Z samolotowych sytuacji to jeszcze widać wśród Polaków niechęć do korzystania z luków na bagaż podręczny (a to przecież obowiązkowe) oraz wstawanie z miejsc i przepychanie się do wyjścia zaraz po wylądowaniu mimo, że do otwarcia drzwi samolotu trzeba jeszcze czekać bliżej nieokreślony czas (trochę mnie to denerwuje bo skoro wsiadam ostatni to zwykle siedzę przy przejściu, a ci spod okna nie mogę usiedzieć kilku minut na tyłku tylko już muszą się przepychać do zamkniętych drzwi).

pijanyadmin | 18 lutego 2009, 09:55:17

A o formatowaniu tekstu słyszał? ;)

metaksa | 19 lutego 2009, 10:12:44

mam takie same wspomnienia… na wyspach zawsze się czułam dobrze do momentu przyjścia na lotnisko. tak, jak Polacy przeklinają, narzekają i mają wszystko gdzieś, to nikt :-/

DODAJ KOMENTARZ: