bo lepiej byloby.....
gdybym ja np programowal kiedy inni tancza i sie dobrze bawia.... przynajmniej nie mialbym wyrzutow sumienia :/
gdybym ja np programowal kiedy inni tancza i sie dobrze bawia.... przynajmniej nie mialbym wyrzutow sumienia :/
Tak sobie mysle, czy poza mna ktos jeszcze uzywa laptopowej zasilalki do ogrzewania stop :) Jak na moje sprawdza sie ona w tym znakomicie :)
Zeby jeszcze tylko dalo sie jakos temperaturke kontrolowac to juz w ogole bylby bajer :)
Ja naprawde ciesze sie, ze jestem z kraju, z ktorego jestem. Z bardzo wielu powodow. Jest jednak kilka takich momentow kiedy robi mi sie wstyd za innych i az chce mi sie zapasc pod ziemie. Jedna z takich sytuacji ma miejsce za kazdym razem kiedy lece do Polski, moment przed wejsciem na poklad. Ja nie wymagam od wszystkich znajomosci angielskiego czy cos w tym rodzaju, ale jak pani przy bramce gestykuluje w ktora strone sie ustawiac to chyba wypadaloby sie dostosowac co nie? Normalni ludzie nie ustawiaja sie dokladnie tam gdzie strzalki pokazuja po to, zeby reszta burakow mogla sie od drugiej strony jak bydlo wepchnac pod same drzwi. Jak mnie to strasznie irytuje. Przeciez miejsc nie zabraknie a jak jeden z drugim akurat nie usiadzie pod oknem to chyba swiat sie nie zawali co? Nieznajomosc jezyka niewiele ma tu do rzeczy i to w ogole nie jest powod do tego, zeby taka babke pod bramka totalnie zignorowac. Tak sie tez sklada, ze matka z malenkim dzieckiem na rekach przeciskajaca sie do przodu ma akurat pierwszenstwo wejscia na poklad i zasranym obowiazkiem kazdego jest jej przepuszczenie, a nie – jeszcze wieksza barykada – bo gdzie sie wredna pchac bedzie. Nie rozumiem tez, po co ten zryw pod bramke na 50 minut przed pojawieniem sie jakiejkolwiek osoby z obslugi lotu. Przeciez na bilecie jest jak wol napisane o ktorej godzinie zaczyna sie wpuszczanie na poklad. Nie wiem, moze przesadzam, moze czegos poprostu nie rozumiem ale takie wlasnie sytuacje az wzbudzaja we mnie agresje i naprawde robi mi sie wstyd za to, ze jestem z tego samego kraju co te wszystkowiedzace, lokciami rozpychajace sie pepki swiata. Troche kultury – az chce sie powiedziec.
ja: dzien dobry – czy sa wolne pokoje od 15?
ktos: dzien dobry – a do kiedy?
ja: do 18 dla 2 osob
ktos: sa tylko 3 osobowe
ja: dobrze – a za ile?
ktos: za xxxx za dobe (nie pamietam – cena w miare spoko) ale tylko od 13
ja: a nie mozna wynajac od 15?
ktos: nie!
ja: aha – to dziekuje, do widzenia.
Co prawda jakis super hotel to to nie byl – ale kurka troche mnie to zszokowalo.
Kabla sieciowego uzywalem juz w zyciu do kilku nie do konca „tradycyjnych” zastosowan. Ostatnio okazalo sie, ze zwykly UTP calkiem dobrze radzi sobie np z podtrzymywaniem odpadajacego tlumika.
A i dwie zawiazane na supel wtyczki RJ45 tez niezle sie prezentuja pod tylnym zderzakiem :)
O stosunku pana Kaczynskiego do internautow i glosowania on-line juz czytalem wczesniej na jakiejs polskiej stronce. Nie spodziewalem sie jednak, ze podobne informacje znajde na jednym z dosc duzych zagranicznych serwisow :/
Ciekawe co sobie taki przecietny niepolak pomyslal po przeczytaniu tego newsa?
A domyslam sie, ze serwis tego pokroju ma dosc spora liczbe czytaczy.
Ja wiem, ze Jogger to nie wykop/digg – ale nie moglem sie powstrzymac.
Former Polish prime minister opposes online voting, says Internet users are all watching porn
O tym, ze Cork Instutute of Technology ssie zdazylem sie przekonac juz dwa latat temu – kiedy to pomimo wszelakich moich dzialan, mieszczac sie we wszelakich terminach i podazajac dokladnie wedle ichnich wskazowek i tak pod koniec uslyszalem „przepraszamy – nie ma juz miejsc”.
Rok pozniej poszlo juz troche lepiej. Nie wiem w sumie dlaczego jeszcze nic o tym nie wspominalem, ale to juz drugi semestr (a wlasciwie trymestr) jestem studentem tejze uczelni.
Niestety od wewnatrz – bedac studentem w sensie – jeszcze bardziej przekonuje sie o tym jak bardzo „do dupy” (bo inne okreslenie mi nie przychodzi do glowy – a „ssie” juz uzylem i nie chce sie powtarzac) jest ta uczelnia.
System komunikacji relacji uczelnia-student po prostu zaskakuje. Raz jest fajnie – dostajesz smsa/emaila z jakiegos ichniego mailmana informujacego, ze dzisiejsze zajecia sie nie odbeda bo wykladowca chory.
Czesciej jest jednak mniej fajnie – kiedy np czekasz az dwa miesiace po zakonczeniu semestru na jakikolwiek odzew typu wyniki/informacja co dalej. Tak sobie czekasz i czekasz az w koncu dostajesz list – z formularzem zgloszenia na kolejny trymestr i lista modulow oferowanych w tymze trymestrze. Szkoda tylko, ze juz jeden taki formularz wypelnilem – i to bagatela – jeszcze przed egzaminami, czyli jakies 3 miesiace temu. No nic – to mozna pominac, bo przeciez napisali w zalaczniku, ze nie dalej jak za tydzien bedzie plan zajec. Do przewidzenia bylo to, ze nic takiego nie przyszlo (a od tamtego momentu minal juz ponad miesiac).
Moge sie mylic, ale mam takie dziwne wrazenie, ze tylko nasz wydzial jest taki niedoinformowany. Moze ktos z „kierownictwa” zalozyl, ze skoro beda z nas przyszli informatycy, to sobie sami zdobedziemy stosowne informacje. Z tego co zdazylem sie wywiedziec, to Martekingowcy sa na etapie faktury za aktualny semestr a wyniki i plan zajec dostali juz dwa tygodnie temu.
No i na dokladke ten ostatni wtorek – gdzie wedlug planu powinnismy miec zajecia. Ludzie sie z pracy urywaja, przedzieraja przez najwieksze korki w miescie, po to zeby sie na pierwsze wyklady nie spoznic – a wykladowca raczy sie nie pojawic. No i godzina tez juz byla taka, ze nie za bardzo bylo gdzie sprawdzic o so chosi – bo przeciez to studia wieczorowe a dziekanat otwarty w ciagu dnia :/
Witamy w Irlandii!
UPDATE:
dzis tj. w sobote na zajeciach na godzine 9 rano tez sie wykladowca nie pojawil (ze o jakiejkolwiek informacji w zwiazku z powyzszym to juz nie wspomne). :/
Niby nic wielkiego…. zwykla materialna rzecz. Starasz sie, kombinujesz, odkladasz…. w koncu kupujesz. I jest zajebiscie….... do czasu kiedy cos pierdalnie….. np glowica w Twoim wymarzonym Land Rover’ze.
Trzeba bylo kupic VW polo jakies albo jeszcze lepiej seicento – za koszt naprawy Discovery kupilbym pewnie oba.
Slabe jest to uczucie.
Widzialem je juz kiedys kilka razy, ale jakos dopiero teraz mnie naszlo coby sie przez nie przespacerowac. Rezultaty sa chyba calkiem spoko :)
72% Geek
Jak na moje, to geek ze mnie zaden, a co do statystyk to juz nie pamietam czy to bylo cos w stylu „statystyki klamia” czy zupelnie odwrotnie.

No a tutaj to sie calkiem pozytywnie rozczarowalem :)
Taaa – iwinski znowu chcial sie troche dowartosciowac :/
Ciekawe jak poszloby takim prawdziwym cynkom.
Chcialem sobie ostatnio troche humor poprawic, a ze nosilo mnie strasznie na jakis nowy gadzet to sobie jednak kupilem myszke.
Troche sie trzeba nauczyc rolke obslugiwac, ale jest zajebista, no nie powiem :)
Lubie podrozowac polska koleja, przez ten specyficzny klimat. I nie mam w tym momencie na mysli wszedobylskiego brudu czy obdrapanych i obmalowanych pociagow. Jest w takiej przejazdzce cos specyficznego. Mam wrazenie, ze nie jestem odosobniony w tym temacie. Jedno mnie tylko zastanawia. Jak to sie stalo, ze tak preznie dzialajacy mechanizm (wg ktorego mozna bylo zegarki ustawiac tak btw) jest dzis w tak tragicznym stanie - bo chyba nikt mi nie powie ze wszystko jest ok skoro z roku na rok zamyka sie dziesiatki kilometrow linii kolejowych a w kazdej miejscowosci spotka c mozna opustoszale budynki kolejowe. Nagle wszystkich stac na autko lub chociazby wewnatrzkrajowy przelot? A moze to jakis niz demograficzny i poprostu nie ma kogo wozic. Tak sobie nad tym postanowilem podumac, siedzac wczoraj w przedziale pospiesznego z poznania do krakowa.
Swoja droga - niezle mnie znowu porypalo z tym wyskokiem do gniezna celem spedzenia kilku godzin w domu zamiast czekac 1,5 dnia na samolot w krakowie.
Bo w zyciu o to wlasnie chodzi... Zeby sie pod koniec nie obudzic z podsumowaniem, ze bylo nudno.
sczegolnie oczekiwanie na lotnisku.... Taki bonus w zyciu, kiedy mozna ze spokojem odrobic pewne zaleglosci. Zajrzec na ciekawe blogi znajomych i nieznajomych. Wykreslic kilka pozycji z listy "do przeczytania". Na chwilke przeniesc sie do troche innego swiata - w moim przypadku okolic wesnoth.
Tym bardziej ciekawie robi sie kiedy na lotnisku mozna ukrasc troche internetu (co raczej nie stanowi w dzisiejszych czasach problemu). :)
Check-in z Shannon do Krakowa powinien zaczac sie za jakies 15 min.
cork-shannon-krakow-rzeszow-jaslo-zagorz-WETLINA :D
dnia 30 grudnia w takiej kolejnosci i 3 stycznia ten sam zestaw w druga strone :)
Tak - zgadza sie! Spedzam sylwestra w bieszczadach :D Moze sie na jakas poloninke w nocy z 31 na 1 rzuce :)
Dawno nie bylem taki uhahany :) :lol:
....kojarzenia konkretnej muzyki z konkretnymi osobami.... miejscami... czasem.... w ogole jakie to jest dziwne - kilka slow konkretnej piosenki i juz - meeega dlugi myslotok.....a to wszystko bo wlasnie puscilem sobie hej'a w pracy... no i polecialo....
"nozka na nozke tak go zwa" :)
bilety juz zakupione, wylatuje za dwa dni. Cork -> Berlin i
pozniej bana do Poznania :) zeby bylo ciekawiej - wracam po 13
dniach.
No a w ramach pocieszenia w zwiazku z nieprzyjeciem na studia, od
czwartku iwi stanie sie posiadaczem nowego ThinPad'a T60 - a co
sobie bede zalowal :D
ze nie dostanie wolnego - bo nie dos ze pracuje od calkiem
niedawna, to zdazyl juz urlopowac sie kilka dni..... a tu sie
okazuje, ze ze spokojem zostalo jeszcze piec dodatkowych do
wyczerpania......
oznacza to, ze jezeli ulozy sie jednak wszystko ze szkola -
polandia wita na min dwa tygodnie :D
no normalnie lovely :)
przykleily dzis na samym srodku mojego biurka naklejke - z
wydrukiem z drukarki termicznej do kodow kreskowych z tym, ze
zamiast calej kartki dziwnych kreseczek znalazl sie tam tekst:
NAZYWAM SIE
M. IWINSKI.
JESTEM TECHNIKIEM W
FIRMIE OPTION. Z NIKIM
NIE ROZMAIWAM I DO
NIKOGO SIE NIE
USMIECHAM.
"A JAK CO TO NIE DO
MNIE!!!! O CO WAM KURWA
CHODZI..!!!!"
domyslam sie tylko,ze to w afekcie na zastany na ich monitorach
otwarty notatnik z tekstem, ze sa burakami i lepiej niech sie wezma
do roboty :)
no i ta literowka w srodku slowa rozmawiam nie zostala tutaj
umieszczona przeze mnie nieumyslnie.
jeden z najlepiej oplacalnych zawodow w irlandii, nigdy nie ma
ich kiedy sa potrzebni...... a jeszcze szmaciarze strajkuja, ze im
zle......
kolejny raz spoznilem sie do roboty... no i ok - nie pierwszy i
pewnie nie ostatnio raz, w dodatku nikogo to nie boli - zwlaszcza w
momentach jak dzis - kiedy przyszedlem na nadgodziny..... szkoda
tylko, ze za oknem niemilosiernie napierdala deszcz. Efekt tego
taki, ze mi chlupie w butach i caaaaale spodnie mam przemoczone do
tego stopnia, ze moznaby je wykrecac :/
jebany swiat
wykopac plytke DVD z napisem "mjuz reszta (stare)". Moj stary jak swiat katalog z muzyka. Starocie takie jak Varius Manx - Emu, muza z Leona Zawodowca, muza sciagnieta dla Natalii, Kawalki sciagniete po przedostatnich Bieszczadach, Jimmi Xendrix ukradziony zabolowi i Muzyka z Helikoptera w ogniu od siki. Toz to tyle z tym wszystkim wspomnien, ze az sie lezka kreci. :|
po tym paintballu wczorajszym. Zajebiscie bylo. Dzisiaj przez zakwasy ledwo moge chodzic :/