jak dziwnie...
jak dziwnie wraca sie do pustego domu... kiedy jeszcze przed chwila na mnie w nim czekalas... jak smutno zrobilo sie w naszym pokoju... w ktorym jeszcze przed chwila ucinalismy sobie drzemke...
Poleciala... tym razem na dobre...
;(
<3
jak dziwnie wraca sie do pustego domu... kiedy jeszcze przed chwila na mnie w nim czekalas... jak smutno zrobilo sie w naszym pokoju... w ktorym jeszcze przed chwila ucinalismy sobie drzemke...
Poleciala... tym razem na dobre...
;(
<3
Wlasnie mi sie przypomnialy slowa mojej mamy wypowiedziane ladnych pare lat temu – „po co Ci ta komorka”..... pozniej byly akcje typu „na cholere wam ten internet” i „nic tylko przy tym pudle siedzisz i dziubiesz te swoje literki”..... dzis dostaje od mamy smsy z tresciami „elo! co tam…” i e-kartki na imieniny i urodziny :)
O tym, jak mi suszyla glowe o nowa karte bezprzewodowa kiedy w jej laptopie padla pcimciowa sieciowka juz nie wspomne :)
Chocbys nie wiem jak sie staral, przed postepem sie nie uchronisz1
1Anomalie takie jak np programista swiadomie nie posiadajacy telefonu komorkowego ktorego spotkalismy na aKademy dwa lata temu w Dublinie mozna traktowac raczej jako wyjatek potwierdzajacy regule :)
kiedy jestem po kilku piwach, zawieszony przy oknie, glowa maksymalnie zaprzatnieta ostatnia warta uwagi podslyszana w barze piosenka.
Np taki „I am the highway” Audioslave przedchwileczkowy.
o tym jak zajebiscie bylo w sobote na koncercie Iron Maiden…. mialo byc o tym jak swietny show dali…. mialy byc zdjecia….. mialo byc o tym, ze nie bylem jeszcze na czyms tak ogromnym…. mialo byc o tym jak dobrze mi bylo widzac moja rybke taka szczesliwa….. jak cudownie sie wtedy czulem….. kiedy powiedziala mi, ze mnie kocha….. mialo byc tak wiele….. a nie bedzie nic….... moze faktycznie tak bedzie latwiej….... moze nadal dzialaja emocje i dlatego sie jakos trzymam…... moze….. a moze nie i zaraz znowu pekne…... mialo byc o tych najprostszych rzeczach, z ktorych ona sie tak bardzo cieszy….... o teczy…... o chmurkach…... o skarpetkach w truskawki..... o wyploszu, ktory ma takie wielkie wylupiaste oczy.....
mialo byc tak pieknie….. a nie bedzie…..
tak – czuje sie chujowo…. i co z tego?
ciagnie sie na usta….. a jednak tak wiele sie zmienilo…...
;(
.... ktora robi wlasnie to co robi i te male urzadzonka, ktore schodza od nas z linki widzi sie za jakis czas u wiekszosci operatorow komorkowych :)
i odklada….
i odklada….
i odklada….
przychodzi taki moment, ze czlowiek peka…..
zaklada buty…..
wychodzi…....
... i placze.
kiedy kurwa jest tyle do zrobienia ze az sie chce eksplodowac.
Wszystko to w proporcjach praca 50%, szkola 35%, dom 15%.
Mniej wiecej w ten sposob wyglada ostatnio moj harmonogram zajec :/
Nic wiec dziwnego, ze moja osobista druga polowka narzeka na brak wspolnie spedzanego czasu. Stopien zaawansowania tego problemu urosl juz do tego stopnia, ze planuje Ona powrot do Kraju celem zaoszczedzenia kilku chwil mojego dnia na jakies inne czynnosci.
O znajomych juz nawet nie wspominam – bo Ci juz dawno zaprzestali mnie informowac o jakichkolwiek „iwentach” integracyjno-rozrywkowych.
Na nowym stanowisku w pracy – calkiem jest przyjemnie. Okolo 8 rano wchodze do firmy....... BANG ...... i jest 16.30 – czas wychodzic. A zaleglosci urosly juz do takiego poziomu, ze zaczynaja okupowac juz druga szuflade mojego biurka. Ze nie wspomne o wszystkich tych „not urgent” zadaniach, wylegujacych sie na biurku w oczekiwaniu wolnej chwili, coby sie nimi zajac „tak przy okazji”.
Gdzie te czasy, kiedy ze spokojem mozna bylo przyjsc rano, wypic kawe, przebrnac przez wszystkie wiadomosci greader’owe i dopiero zajac sie praca.
Co do samego greadera – mam takie dziwne wrazenie, ze podczas projektowania, uwzgledniono sytuacje takich osobnikow jak ja – i celowo zatrzymano licznik nieprzeczytanych wiadomosci na 1000+..... bo i po co irytowac jeszcze bardziej biednych, zarobionych czytaczy. Codziennie mowie sobie, ze pewnego dnia przebrne przez wszystkie te pogrubione pozycje i zmienie ich status na „przeczytane” – niestety – mam takie dziwne przeczucie, ze zblizam sie wielkimi krokami do czynnosci pt „oznacz wszystkie jako przeczytane” :/ ..... A przeciez tak bardzo chce przez to wszystko przebrnac, coby sie nie zmarnowalo.
Welcome to the real world, czy ja po prostu jestem slaby z planowania czasu ??
PS
zastanawiam sie nad dodaniem nowej, DOMYSLNEJ kategorii postow….. narzekanie czy jakos tak podobnie brzmiaco….
Zdanie wypowiedziane irlandzkimi taksowkarskimi ustami, ktore dosc mocno utkwilo mi w glowie podczas czwartkowego pijanego powrotu z jam session do domu. Ze o linuksiarskiej konwersacji po pijaku miedzy mna i bardziej windziarskimi userami juz nie wspomne. hehe
sie nigdy nie zminiaja :) I za to wlasnie ich kocham :) Wszystkich
jak ja za wami tesknie wszystkimi :(
Tak – znowu mnie cos wzielo. Tym razem za sprawa tej stronki.
Ja naprawde tesknie no.
Na szczescie z ciekawszych rzeczy zaplanowanych na jutro to pokonanie Landkiem 268.13KM relacji Cork – Dublin Airport a potem to juz tylko:
AER LINGUS EI 364<br><br> DEP DUBLIN SAT 6OCT07 5.55PM<br> ARR POZNAN SAT 6OCT07 9.30PM<br>
Miasto moje a w nim…..
Niezwykle jest to, jak czlowiek moze przywiazac sie do danego miejsca, danych widokow, konkretnego miasta.
Przegladalem sobie wlasnie bloga martwej oli. Dokladniej fotorelacje z jakiejs kolejnej imprezy na Malcie. Znowu mi sie lezka w oku zakrecila z teskonoty za Poznaniem.
Wroce….... troche to moze jeszcze potrwac, ale wroce. Oby nie bylo jeszcze za pozno.
Ja jestem chyba zbyt sentymenalny (czy jakkolwiek to okreslic). Czasami mam takie ataki (wlasnie najczesciej po obejrzeniu jakis fotografii), ze najchetniej spakowalbym sie w danym momenci i wrocil na stare smieci. Tylko…....
Ehhh
Ezoteryczny Poznań po godzinach szczytu
Cichy skwer
A pod latarniami spacerują dziwni goście
Nic nie noszą pod płaszczami
Z dziurawymi sumieniami goście marzą o atrakcjach
Taryfy stoją wszędzie
Tania błyskawiczna miłość
Na ruskich rejestracjach
SPOKOJNIE to tylko
Ezoteryczny Poznań
Miastem rządzi mafia
Przy placu obok Dwóch Krzyży
Pędzą szemrane auta
Jest tu kilka takich miejsc
Gdzie nie warto sie pałętać
I kilka takich miejsc
By zapomnieć i pamiętać
Ezoteryczny Poznań
Na Wildzie mieszka szatan
Czarna magia
Wolno zapalają się neony
Już po godzinach szczytu
Wracam z radia
Jestem lekko uwalony
Oczy mi sie rozjeżdżają
Nie zgadzają mi się strony
Gołębie wydziobują okruchy dobrobytu
Między krzesłem a podłogą
wszystko po staremu
Nieznośna lekkość butów
SPOKOJNIE...
Tak sie zastanawiam od jakiekos czasu.
Ostantio znowu „nosi mnie i wodzi mnie, na pokuszenie”. Coraz czesciej pojawiaja sie pomysly na notki blogowe. Takie mniej lub bardziej techniczne. Przychodzi mi do glowy jakas mysl warta zapisania, po czym po kilku sekundach pojawia sie cala otoczka (schemat) tego jak chcialbym to zapisac.
Tak jakos automagicznie.
Czy to oznaka tego, ze doroslem juz do bloga??
Calkiem dobra wiadomosc jak na poczatek dnia:
Re: IT Support Position
Dear Marcin
I refer to your recent application and Interview for the position of IT Support at Option Wireless Ltd
I am delighted to inform you that your application has beed succesful at this time.
May i take this opportunity to congratulate you on your success and advise that a start date will be communicated to you as soon as possible.
Kind regards,
Human Resource Manager
Niby nie jest to do konca to co chcialbym w zyciu robic – no ale od czegos trzeba zaczac co nie??
Bo przeciez,jak to zwykl mowic Cezary „Nie od razu Krakow mieli. Bo nie powiedziane, ze zbudowali”.
A i zawsze +1 do pozycji na CV’ce
Happy times :D
powiedzial zbakany iwi gdzies sobie cicho w glowie, spacerujac morowo miedzydeszczowa nocna pora do corkowego domku.
Impreza zenkowa byla, taka na gud baj bo do Polski nam migruje cfaniak.
Ciekawe czy i tym razem na gadaniu sie skonczy, czy iwinski sie w koncu wezmie za dupe i zacznie tym swoim zyciem zyc troche bardziej konstruktywnie. Jest jakis plan…. Nie zeby kolejny. Sie zobaczy sie za czas jakis. Od razu tez krakowa nie mieli, bo nie powiedziane ze zbudowali.
A i moze Kasia pomoze i mnie w tylek kopnie w razie potrzeby, hehe. Tez mam nadzieje ze z Nia bedzie dobrze.
Over and out.
od samego rana…. co tam.
Ja pierdole… jak mnie to potrafi wyprowadzic z rownowagi?
I w dupie mam to czy ktos to czyta czy nie.
Najgorzej jest jak sie cos komus kurwa wydaje.
Tylko dlaczego to ja znowu dostaje przez to po dupie?
raz na dluuugi czas nachodzi mnie ochota na napisanie notki – a jogger akurat jak nigdy odmawia posluszenstwa…. co prawda nie z jego winy.
Bylem wczoraj na jednej z linii produkcyjnych w robocie, chwilke musialem poczekac bo akurat sie jakis skryt wykonywal. Obok lezal jakis empecz, chyba sony. Biegam sobie po tytulach do przodu, nagle jeb…. Human – Slonce moje. To sobie puscilem…...
Czas radzi sobie ze wszystkim…. i to chyba cale szczescie, ze tak sie dzieje… z czasem czlowiek z wielu swoich dziwnych stanow daje sie wyleczyc… czsem popasc w inny…. jeszcze glebszy…. i znowu sie z niego wyleczyc…. z czasem takie dziwnosci jak te od „slonce moje” przestaja bolec i zaczynaja byc tylko pozytywnym wspomnieniem, z usmiechami nawet. I nikt poza Toba nie zdaje sobie sprawy, ze to nie jest taka zwykla piosenka.
A z Kasia caaaalkiem pozytywnie do przodu :) hehe. Przynajmniej tak mi sie wydaje. :D
Pomijajac akcje jak ta, ktora miala miejsce 2 minuty temu – kiedy to zjebalem mega artystycznie. :/
Bedzie dobrze! Mam nadzieje :)